wtorek, 2 grudnia 2014

włosy

Nie planowałam pisać o włosach, ponieważ nie uważałam tego wcześniej za nic ciekawego czy wartego opisania, ale kiedy zakończyłam pewną przemianę pomyślałam, że mogłabym ją tutaj opisać.

Etap pierwszy: długie, brązowe włosy
Były bardzo zniszczone i cienkie. Byłam do nich przywiązana ale nie czułam się z nimi dobrze. Nie wyglądały dobrze.



Nie posiadam zdjęć, które dobrze obrazowałyby ich słaby stan, z jednego prostego powodu - któż robiłby sobie zdjęcia uwidaczniające mankamenty jego urody.
Bardzo chciałam je ściąć, ale jednocześnie nie chciałam tego, nie wyobrażałam sobie.
Ale jednocześnie marzyły mi się włosy jakiegoś nietypowego koloru, niebieskiego, zielonego, fioletowego...

Etap drugi: pół-blond
I zrobiłam to, ścięłam je, jednocześnie rozjaśniając.
Niestety zrobiłam to u osoby, która twierdziła, że jej zdanie jest lepsze niż zdanie klienta, jej zdaniem jak najjaśniejsze włosy nie pasowałyby mi. Więc postanowiła mi zrobić pół blond pół zostawić brązowe. Z zażenowania mówiłam, że rozjaśniacz się do końca nie położył.
Ogółem robota została zwalona, później inna fryzjerka poprawiała mi to i włosy, które zostały rozjaśnione przez nią z chęcią przyjmowały następne kolory, a włosy zrobione przez pierwszą fryzjerkę uporczywie wszystko zrzucały, wracając do blondu.
Posiadam tylko jedno zdjęcie z okresu pół-blondu.


Byłam potwornie niezadowolona i wściekła, ubolewałam też nad stratą połowy długości włosów. Teraz naprawdę cieszę się, że to zrobiłam.

Etap trzeci: od fioletu po szary.
Postanowiłam położyć na włosy gencjanę, która barwi rozjaśnione włosy na ciemny fiolet/granat i zmywał się przy każdym myciu. Wtedy też ujawnił się problem ze źle rozjaśnionymi włosami. Każdy z odcieni na mojej głowie wyglądał absolutnie świetnie prócz przebijającego się pasmami blondu. Gdybym miała je rozjaśnić jeszcze raz to musiałabym je bardzo skrócić, a nie miałam wtedy na to odwagi i w ogóle sobie tego nie wyobrażałam.

Robiłam sobie wtedy wiele zdjęć, niestety większość utraciłam, ponieważ mój pierwszy instagram został skasowany.

Etap czwarty: blond

 Był to od początku okres przejściowy po nieudanym eksperymencie z niebieską farbą zamówioną przez internet.



Etap piąty: turkus
 Zaczęłam szukać w Gdańsku fryzjera, który pomógłby mi zrobić z włosami coś, z czego byłabym zadowolona. Znalazłam salon fryzjerstwa artystycznego i po zobaczeniu palety "nietypowych" kolorów podjęłam decyzję - turkus. Kolor wykonano żelową "farbą" do włosów. Nie jest to farba, a substancja oblepiająca włos, jej nazwa to elumen.Tak więc przy każdym myciu troszkę się spłukuje, choć nie widać różnicy na włosach rozjaśnionych dobrze, to na tych nieudanych widać było wielką różnicę, od zieleni, aż do tego nieszczęsnego blondu. Nie mam zdjęć, które by to obrazowały.

Bardzo przeszkadzały mi pasma, na których kolor źle wyglądał. Ponowne rozjaśnienie ich musiałoby skończyć się skróceniem ich.

Do tego bardzo niekomfortowo czułam się w tej długości w włosów. Nie tylko nie podobało mi się, ale też niekiedy znacząco wpływało na obniżenie mojego nastroju.


Etap szósty: ścięcie
 

Zapragnęłam krótkich włosów, wiedziałam już, że będę czuć się w nich dobrze. Znalazłam fryzurę i poszłam do fryzjera. Nie żałuję niczego.

W wyborze fryzury inspirowałam się Alice Glass, której wizerunek bardzo mi się podoba.

O wiele bardziej się sobie teraz podobam, czuję się prawdę dobrze.

No i nowa fryzura o wiele bardziej pasuje do mojej ulubionej miny!

Nawet tak głupia rzecz jak ścięcie włosów, może pokazać jak w okropnym kraju mieszkam. I w sumie głównie dlatego postanowiłam o tym napisać.

Fakt, że ścięłam włosy wywołał falę oburzenia i agresji w stronę mojej osoby. Oburzające, obrzydliwe wręcz jest to, że wielu ludzi uważa, że ma prawo nie tylko mówić innym, co mogą robić ze swoim wyglądem, ale nawet ganić innych za podjęcie własnej decyzji!


Nie odpisywałam na te wszystkie wiadomości, gdyż nie widziałam w tym sensu. Ale gdybym miała to zrobić to odpowiedź brzmiałaby: zajmijcie się sobą, cebulaki.